Z początkiem maja i kwitnącym wszechobecnie rzepakiem, zdaję sobię sprawę, że większość z Was wybierze się zapewne na „słodkowodne zębate”. Niemniej wszystkich tych, których nudzą lub znudziły szczupakowe potyczki, zapraszam nad nasz przepiękny, rodzimy Bałtyk. W maju, na bałtyckiej plaży, nie ma jeszcze tłumów, więc jest szansa żeby odpocząć i przy okazji zmierzyć się ze słonowodnym „zębatym”, czyli beloną.
W tym i następnym odcinku belonowej serii, opowiem o najczęściej stosowanych metodach połowu „bałtyckiego bociana”. Wszak nie samym spinningiem człowiek żyje, więc może będzie okazja do zmiany nawyków i porzucenia spinningu, na rzecz morskiej gruntówki, a może też i morskiej “przepływanki”? Kto wie?
Serię tych dwóch artykułów, dedykuję wszystkim uczestnikom naszych spotkań plażowych, które organizuję corocznie pod nazwą “Beloniada dla każdego”. Rok do roku, staramy się wybrać inne miejsce na plaży, a szczegóły znajdziecie każdorazowo na naszej stronie www oraz na profilu FB.
Na żółto
Przyjmuje się, że czas kwitnienia rzepaku, to ten właściwy moment na połów belon. Czy naprawdę? Zwłaszcza w dobie zmieniającego się klimatu, wcześniej kwitnących odmian rzepaku w różnych rejonach kraju, zmian temperatury wody Bałtyku na różnych odcinkach naszego wybrzeża, czas ten może się miejscowo skracać lub wydłużać. Jedno nie ulega wątpliwości. Belony przypływają pod koniec kwietnia oraz w maju w okolice brzegu, żeby odbyć swój doroczny taniec godowy.
Początek kwitnienia rzepaku, to nieodzowny czas, żeby ruszać z wędkami na plażę. Uwzględnijcie to koniecznie, w planowaniu przyjazdów, zwłaszcza z odleglejszych rejonów kraju.
Klucz do sukcesu
Z moich obserwacji wynika, że najlepsze wyniki połowu, osiągniemy rano i wieczorem przy słonecznej pogodzie. Ryby, z reguły przesuwają się wtedy bliżej brzegu. Godziny południowe, duże zachmurzenie, a zwłaszcza mgła, powoduje z zasady, odsuwanie się żerujących ryb od brzegu. Co nie znaczy, że słabiej żerują. Są po prostu dalej od brzegu. Co ciekawe, belony wcale nie boją się falowania, pod warunkiem, że w strefie przybrzeżnej, nie tworzy się tzw. „betoniarka” z ogromną ilością unoszącego się piachu i morskiego zielska. Przy ładnej pogodzie, w szczególności rano i wieczorem, ryb szukajmy raczej blisko brzegu. Niemal „pod nogami”. W szukaniu najlepszej miejscówki, pomoże Wam obserwacja wody i widok spławiających się ryb.
„Bałtycki bocian” – nazwa ta pochodzi od „dzioba” ryby, który przypomina do złudzenia dziób bociana. Jest długi z olbrzymią ilością – wyjątkowo czepnych – małych ząbków. Belona ma duże oczy, dzięki czemu jest czujnym i świetnym wzrokowcem.
Kluczem do sukcesu – bez względu na metodę połowu – jest umiejętna lokalizacja ryb, „czytanie wody” i umieszczenie przynęty tam, gdzie ryby powinny być. Czasami trzeba rzucić przynęty w inne miejsce, przesunąć się kilkadziesiąt metrów. Stąd „czytanie wody” jest podstawą, bowiem nawet aktywne łowienie, w obszarze gdzie belon nie ma, nie przyniesie pożądanego efektu.
Przejrzysta, czysta woda o temp. 10-12 *C sprzyja składaniu ikry na dnie, z dużą połacią roślin i glonów. Zapłodnione jaja, składane w porcjach, wyposażone są w czepne wypustki, które pomagają w przytwierdzaniu się, do roślinności.
Ewolucja źródłem rozwoju
Nie ukrywam, że spinning był kiedyś moją ulubiona metodą połowu, tej wyjątkowo sportowej i walecznej ryby. Odsyłam wszystkich także do lektury artykułu, który napisałem kilka lat temu, ale który jest nadal aktualny. https://www.polskaszkolasurfcastingu.pl/?s=w+maju+jak+w+raju
Szukając innych możliwości – a zwłaszcza minimalizując ograniczenia spinningu – poszedłem w morską gruntówkę, która do dzisiaj zawładnęła moim sercem. Po drodze – nie ukrywam, zdarzał się także morski spławik, który też ma swoje wymierne zalety.
W zeszłym roku, po kilku latach przerwy, dałem się ponownie skusić – za namową mojego serdecznego kolegi – na spinning. No i przysłowiowo mówiąc, znowu w sercu „pykło”, ale… jak to się mówi ”stara miłość nie rdzewieje..”. Co gruntówka, to gruntówka.
Nie przechwalając się, ale mając dosyć bogate doświadczenie w łowieniu „strzały Neptuna”, chętnie podzielę się swoją wiedzą. Dużo już w temacie napisano (zwłaszcza spinningu), ale ja postaram się przedstawić temat przekrojowo, pokazując wady i zalety każdej ze stosowanych metod połowu. Także – w mojej ocenie – najskuteczniejsze rozwiązania.
Zacznijmy więc od tej metody, która mojemu sercu jest jednak najbliżej, a więc morskiej gruntówki.
Zmieniający się klimat i ocieplenie Bałtyku spowodowały, że belony łowię od kwietnia, nawet do początku października. Zaś w gorące lato, stada „baby belon”, wpływają bezpośrednio w okolice brzegu, wraz z zimnymi prądami. Od konca 2023 roku belona ma wymiar ochronny 60cm, więc nie zapominajcie o wypuszczaniu małych, niewymiarowych ryb. Te ze zdjęcia, oczywiscie powędrowały w dobrej kondycji do wody.
Belonowe grunciarstwo
Metoda ta, ma właściwie same zalety i wcale nie jest taka statyczna, jak na pierwszy rzut oka, mogłoby się zdawać. Nie liczcie na to, że usiądziecie na krzesełku, odpalicie papieroska, otworzycie piwko….co to to nie! Tu trzeba myśleć i łowić bardzo aktywnie. Niejednokrotnie zmieniając miejsce, koncepcję podania przynęt oraz zestawy.
Czy ta metoda ma w ogóle jakieś wady? W opcji łowienia bardzo aktywnego, pewnie nie. Wydaje się , że jest pozbawiona jakichkolwiek ograniczeń, bowiem nawet zła pogoda oraz wyjątkowo mocne falowanie i wiatr – co dosyć często zdarza się w maju – wcale nie ogranicza połowu. Zaś ryby – jeżeli woda jest choć trochę przejrzysta i prześwietlona słońcem – niejednokrotnie żerują wręcz wyśmienicie. Podczas, gdy ze spinningiem przy dużej fali i silnym wietrze, nie ma co marzyć o wejściu do wody, nie mówiąc tylko o dalekim rzucie, ale względach bezpieczeństwa. Tak więc gruntówka daje nam tę alternatywę i luksus zabawy, nawet w ciężkich warunkach.
Mówiąc w pełni otwarcie, widziałem za dużo rozczarowanych i zawiedzonych spinningistów, którzy przy silnej fali, a zwłaszcza silnym wietrze, uciekają z plaży bezradnie rozkładając ręce. Nawet, gdy ryby żerują dosyć blisko, nie są w stanie ich dosięgnąć, utrzymać błystki, a nie mówimy tu wcale o odległościach rzędu 80-100 metrów. Co w takim razie począć? Przecież niejednokrotnie przyjeżdżacie kilkaset kilometrów. Na kilka dni. Pogody – wiadomo – nie da się zaprogramować.
W takim przypadku, nie ma co się zamykać w swoich utartych schematach i trzymać się tylko jednej, jedynej metody. Przecież wszyscy jesteśmy po trochu, grunciarzami. Niby nikt się nie przyznaje, a każdy po cichu praktykuje? Coś Wam to przypomina? Tak więc zawsze trzeba mieć plan awaryjny i być zawsze przygotowanym na najgorsze…..co ja gadam! Jakie najgorsze. Na najlepsze!!
Wędziska
Do beloniady metoda gruntową, nie potrzeba wcale wyrafinowanego i drogiego sprzętu. Ceny naprawdę przyzwoitych wędzisk plażowych – na dzień dzisiejszy – to już wydatek kilkuset złotych. Zamiast typowo plażowych kijków, możecie zabrać ze sobą mocniejsze karpiówki lub feedery. Takie z ciężarem wyrzutowym, co najmniej 100 gram (3.5 lbs). Najlepsza długość, to ta powyżej 350 cm. Niemniej jak się nie ma co się lubi….wiadomo. Pakujcie kijki na wszelki wypadek do samochodów.
Osobiście wybieram wędziska typowo plażowe (o długości co najmniej 4.10m i ciężarze wyrzutowym ponad 120g). Takie wędki, dają sporą wszechstronność, w świetle zmieniającej się pogody i silnego falowania, a także konieczności dalszego zarzucenia przynęty. Zwłaszcza wtedy, gdy ryby znajdują się ponad 100-120 metrów od brzegu.
Kołowrotki i linki
Na kołowrotki (najlepiej mocniejsze i o większej szpuli) nawińcie na początek żyłkę o średnicy 0.22mm do 0.25mm. Osobiście stosuję żyłki od 0.18 mm wzwyż, ale na początek nie przesadzajcie. Przy silnym falowaniu i uciągu, cienkie żyłki sprawdzą się znacznie lepiej, bowiem opór linki, nie będzie tak duży i nie będzie szybko znosiło zestawów. W przypadku naprawdę ciężkich warunków kiedy pojawia się zielsko, zmieniam szpule, na te z grubszą linką. Zamiast żyłek można stosować z powodzeniem plecionki. Nie grubsze niż 0,13 mm.
Belona jest bardzo sprawnym i aktywnym drapieżnikiem. Wbrew panującej opinii, żeruje aktywnie w każdej głębokości toni. Lubi ruch przynęty, ale w wielu przypadkach bierze bardzo ostrożnie i chimerycznie. To kolejna przewaga gruntówki, w przypadku gdy belona słabo reaguje na ruch, bowiem czasami ryba przedkłada spokój nad ciągłą gonitwę, za czymś błyszczącym. Nie ma się co dziwić. Przecież głównym cel tej ryby w maju, to zajęcie się tańcami godowymi? W takich przypadkach metodą wyjątkowo efektywną – nawet lepszą od gruntówki – jest morska przepływanka, o której opowiem w następnym odcinku.
Do końca linki głównej, dowiązuję każdorazowo koniczny przypon strzałowy, dopasowany średnicą do linki (od 0.18-0.25 mm do 0.50-0.60 mm w swojej najgrubszej części). W przypadku połowu feederem lub karpiówką, możecie nie montować przyponu strzałowego, jeżeli będziecie łowić blisko, z zastosowaniem lekkich ciężarków i bardzo grubej żyłki lub plecionki. Niemniej namawiam to użycia „strzałówki” w każdym przypadku. Będzie po prostu bezpieczniej, zwłaszcza gdy założycie większe obciążenia. Uchroni Was to przed zerwaniem zestawów podczas zarzutu.
Wędki (można łowić na dwie zgodnie z przepisami), opieracie o dedykowany plażowy stojak lub sztyce. Można użyć rur PCV wbitych w ziemię, w które wkładacie dolniki wędek. Brania ryb z reguły są dosyć widoczne i spektakularne. W zasadzie nie da się ich przeoczyć. Chyba, że przy silnym wietrze i sporym uciągu wody.
Ciężarki
Zestawów belonowych – które sam przygotowuję – z reguły nie umieszczam na dnie ze zbyt dużym obciążeniem. Belony lubią ruch przynęty, ale ruch kontrolowany, więc zestawy z powodzeniem można puszczać w lekki, kontrolowany uciąg, który pozwoli na penetrację większych obszarów łowiska. Z tego powodu stosuję określone gramatury (od 60 gram do 150 gram) i kształty ciężarków (portugalki, hiszpanki, które rolują, przesuwając się po dnie) w zależności od warunków pogodowych.
Najczęściej stosuję ciężarki typu torpeda oraz „hiszpanki” oraz „portugalki”. Zwłaszcza te, które mają zdolność toczenia się i są fosforescencyjne. Niemniej, na początek, możecie wykorzystać takie cieżarki, jakie macie w swoim wędkarskim pudełku.
Moje zestawy do połowu
Jeszcze do końca 2023 roku zgodnie z obowiązującymi wtedy przepisami, belony można było łowić na zestawy z jednym tylko trokiem bocznym (przyponem), haczykiem. Po zmianie przepisów, belony możemy już łowić na dwa lub więcej troków bocznych (przyponów). Przepisy wprowadziły także limit długościowy 60 cm na belonę. Jeżeli chcecie posłuchać więcej o zmianach w przepisach, zapraszam na materiał video, ktory przygotowałem dla Was na początku 2024 roku, w czasie wprowadzania istotnych zmian. zmiany w przepisach – Polska Szkoła Surfcastingu.
Jeden z najprostych, klasycznych zestawów, jest na tyle nieskomplikowany, że bez problemu wykonacie go sami. Prezentuję go na poniższej rycinie nr. 1. Większość komponentów, z pewnością znajdziecie także w swoich grunciarskich pudełkach. Co jest wyjątkowo istotne – odległość podstawy mocowania dwóch troków bocznych (przyponów) musi być większa niż sama długość jednego z troków. Zestawy możecie wykonać zarówno z monofilamentu lub karbonu. Albo metodą łaczoną. Monofilament plus troki z karbonu.
Co ważne, przynętę należy lekko unieść w toni, przy zastosowaniu elementów wypornościowych, montowanych bezpośrednio przed haczykiem. Można je “przystopować” gumowym stoperem, ale nie jest to wcale konieczne. Nie zalecam stosowania na tyle dużych elementów wypornościowych (tj. ok 15mm), żeby przynęta dryfowała po powierzchni, w przypadku gdy łowimy dosyć płytko. Raczej skłaniam się na utrzymywaniu przynęty w toni, za pomocą mniejszych pływaków, które dodatkowo łatwiej wejdą do „dzioba” tego żarłoka (zdjęcie poniżej). Kolorystycznie najbardziej sprawdzone są wszelkie odcienie fluo, seledynu czerwieni i pomarańczy. W czasie słonecznej pogody, dobrze działają pływaki w kolorze srebrnym, które refleksują promienie słoneczne, dodatkowo „kłując” naszego “bociana” w oczy.
„Belonowe pikusie” czyli pływaki. Nie zawsze duże znaczy lepiej. Często elementy subtelniejsze, będą efektywniejsze i łatwiej przejdą w głąb wąskiego i głodnego „dzioba”. Dominują kolory drażniące oczy.
Dysponując dwoma wędkami, zawsze stosuję dwa różne zestawy, także z różnymi pływakami, dopasowane do charakterystyki dna oraz głębokości. Umieszczam je w zupełnie dwóch rożnych miejscach łowiska. Oceniam, na który w danym dniu są lepsze brania.
Drugi z klasycznych zestawów na który często łowię – bardzo efektywny – ale z jednym trokiem (przyponem) prezentuje poniższa rycina nr. 2. Trok boczny może mieć długość nawet do 250 – 300 cm. Zestaw jest naprawdę prosty w budowie i nie powinien sprawić Wam większego problemu z przygotowaniem. W przypadku, gdy zastosujecie wędki, o długości około 3-3.5 metra może być problem z zarzutem, więc nie silcie się w takim przypadku na zbytnie wydłużanie troka. Nas początek, spróbujcie z długością maksymalnie 80-120cm. Też będzie dobrze. Jak to się mawia: “piersze koty\belony za płoty”. W tym zestawie w zasadzie nie ma co sie plątać. Jeżeli – na początek- trok boczny nie będzie zbyt długi, a zestaw zarzucicie sprawnie do wody, to już połowa sukcesu. W przypadku zestawu o długości 2,5-3 metrów trzeba się nim nauczyć zarzucać, bo nie jest to takie proste.
Autorski zestaw Arkadiusza Kąkola
Dzięki uprzejmości Arkadiusza Kąkola, jednego z najbardziej doświadczonych wędkarzy plażowych w Polsce, uczestnika Mistrzostw Świata we Francji oraz wielokrotnie nagradzanego uczestnika zawodów polskich i zagranicznych, prezentujemy sprawdzony i autorski zestaw Arka na belonę. Zestaw dotychczas nie by nigdzie publikowany, ale z wiarygodnych źródeł wiemy, że był kopiowany, modyfikowany i jest używany przez wielu wędkarzy oraz zawodników surfcastingowych w Polsce. Arek do budowy głównej cześć zestawu, używa żyłki o średnicy 0.50mm. Reszta elementów oraz całą koncepcja jest widoczna na schemacie, narysowanym piórem Arka. Myślę, że będzie okazja do wspólnego spotkania z Arkiem w tym roku na plaży i omówienia szczegółów budowy tego zestawu.
Bocianie menu
W menu tego bałtyckiego drapieżnika króluje mięsko. W zasadzie w każdej postaci – filecik (śledź, belona, szprot), kawałki lub całe rybki (tubisy, dobijaki). Byleby świeże i ładnie zaprezentowane. Jest to sprawa kluczowa, o czym często zapominamy. Niechlujna prezentacja śmierdzącego śledzika, nie gwarantuje sukcesu. Przynęta musi być świeża, super jakości i do tego odpowiednio przytwierdzona do haczyka, najczęściej typu Aberdeen w rozmiarze nr 6. Zwykle używam przynęt z mrożonek przygotowanych na jesień. Jeżeli nie macie mrożonek, w maju najłatwiej będzie o świeżego śledzia, którego dostaniecie w każdym nadmorskim sklepie rybnym w okolicach portów.
Przynętę zazwyczaj „gumkujemy” przy użyciu elastycznej, rozciągliwej nici tak, aby nie spadła w czasie rzutu i wytrzymała degustację, przez setki drobnych ząbków „dzioba bociana”. Są wyjątkowo ostre i nie wybaczają naszych błędów. Kawałek przynęty na haczyku, nie może być zbyt wielki, bowiem nie przejdzie przez wąski dziób bociana. Jeżeli ma być duży, to powinien być wąski, ale nie szeroki. Belonie łatwiej będzie łyknąć wąską rybkę, ale nie szerokiego burgera śledziowego.
Fragment fileta z belony, który widzicie na powyższym zdjęciu – po gumkowaniu – pomniejszam na tyle na ile jest to możliwe, za pomocą nożyczek. Jeżeli chcecie więcej poczytać o bałtyckich porzynętach zapraszam do lektury 9 części poradnika surfmaniaka.
Jak widać na jednym z poniższych zdjęć, w degustacji sporych rybek, nie przeszkadza długi i cienki dziób. Ja z reguły jednak zakładam na haczyki kawałki tubisów, które dzielę na 3-4 części. Jednak moim ulubionym patentem i przynętowym „killerem” zamiast tubisa lub śledzia…jest cienki paseczek fileta z… samej belony. Najlepiej tej świeżej. Mam też kilka ulubionych przynętowych trików, ale zostawię je na inną okazję.
Surfing na fali
Nie wiem czy wiecie, ale „bałtycki bocian” świetnie surfuje na szczycie fal. Jak się o tym przekonać? Po braniu – które widać w spektakularny sposób na szczytówkach – pozwólcie rybie powalczyć, podnosząc ją szczytówką skierowaną do góry, w górne partie wody. Przy falowaniu, niejednokrotnie zobaczycie belonę wyskakującą na szczycie fal. Nie pozostaje wtedy nic innego, jak pozwolić na surfing, a rybka wpadnie wyślizgiem na bałtycki piasek szybciej, niż zdążycie się zorientować. Przy okazji zaoszczędzicie sobie sił, a przede wszystkim rybie męki, związanej z siłowym holem. Trzeba się tylko szybko uwijać się ze zwijaniem linki. Wtedy łatwiej rybę w dobrej kondycji wyhaczyć i uwolnić.
Nie ukrywam, że łowienie belon na morską gruntówkę jest spektakularne i widowiskowe zarazem. A jeżeli jeszcze w doborowym towarzystwie, czegóż pragnąć więcej? Wspólne łowienie belon, to najlepsza motywacja do spotkania na plaży, nawet dla płci pięknej, która zawsze chętnie aktywnie uczestniczy, w wydawałoby się typowo “męskich” zmaganiach. Emocje każdorazowo towarzyszące łowieniu tych pięknych i walecznych ryb, są wręcz nie do opisania. Musicie sami poczuć bałtycką bryzę i zobaczyć to na własne oczy. Jeżeli spróbujecie, obiecuję, że “wpadniecie jak śliwka a w kompot”.
W drugiej części, omówię inne metody połowu tej wyjątkowo sportowej, bałtyckiej ryby. Zapraszam serdecznie do lektury i jak najczęstszych wizyt na bałtyckiej plaży.
Po kilku pobytach na plaży, nie zapomnijcie wymienić zestawy na te nowe. Hol belony zawsze je znacznie nadwyręża. Zestawy tracą swoje właściwości, skręcają się, nie mówiąc o ostrości haczyków, która jest w tym wypadku kluczowa
Dobrze skonstruowany zestaw plażowy, to połowa wędkarskiego sukcesu. I choć rynek oferuje sporą ilość gotowych zestawów, zachęcam wszystkich początkujących, do „kręcenia” zestawów we własnym zakresie. Nie dość, że proste i pouczające, to radość podwójna, kiedy na własnoręcznie wykonany zestaw, złowicie rybę. Zapewniam Was, że po złowieniu pierwszej ryby, nie „powąchacie” już nigdy, sklepowych zestawów.
W dzisiejszym odcinku podpowiem, jak zacząć, jakich materiałów użyć i jak skomponować podstawowy zestaw plażowy, na który złowicie większość bałtyckich gatunków. Niemniej, na początku kilka wprowadzających informacji.
Trochę o przepisach
Nasze krajowe przepisy – w kwestii budowy zestawów – jeszcze do końca 2022 roku, dopuszczały stosowanie maksymalnie dwóch przyponów – przy połowie płastug – oraz jednego, przy połowie pozostałych gatunków. Dalczego tylko tyle? Trudno powiedzieć, ale summa summarum, ograniczało to zdecydowanie nasz arsenał i możliwości.
Nowelizacja przepisów rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 27 grudnia 2023 roku (w sprawie wymiarów i okresów ochronnych organizmów morskich poławianych przy wykonywaniu rybołówstwa rekreacyjnego), wprowadziła kluczowe zmiany. Zmiany dotyczące wędkarstwa brzegowo-plażowego, w tym zmianę w budowie zestawów dopuszczonych do połowu, na które czekaliśmy wiele lat. Zmiany te, faktycznie zbliżyły nas do przepisów panujących w innych krajach EU i na świecie. Powiem nieskromnie, że część wprowadzonych zmian, było wynikiem mojej pisemnej petycji skierowanej do Ministerstwa Rolnictwa, na początku 2022 roku. Większość ze zmian – w tym odnoszacych się do zestawów plażowych – zostało zaakceptowaych.
Dlaczego o tym wspominam? Bowiem co najważniejsze, nowe przepisy, umożliwiają stosowanie większej ilości przyponów, zarówno w połowie ryb „płaskich” jak i innych gatunków, co bezpośrednio odnosi się do tematu, który przedstawiam Wam poniżej.
Zachęcam oczywiście, do zapoznania się z przepisami na stronie Ministerstwa Rolnictwa, a także pod poniższym linkiem. Oprócz zmian w samych zestawach, udało się wprowadzić także kilka innych istotnych poprawek, o których warto wiedzieć.
Na koniec wstępu, chciałbym nadmienić, że materiał przygotowałem głównie z myślą o tych najmniej zaawansowancyh “surfmaniakach”. Niemniej mam nadzieję, że i bardziej zaawasowani, znajdą tutaj coś ciekawego dla siebie?
Część główna i przypon
W budowie klasycznych zestawów plażowych, wyróżniamy dwa podstawowe elementy. Część główną (z ang. body) poprzedzielaną przez jeden lub więcej mocowań troków bocznych (z ang. trace). I choć obecne przepisy, odnoszą się do słowa przypon (a nie trok), bardziej właściwe – w mojej ocenie – wydaje się zastosowanie nazewnictwa, nie przypon, a ….trok boczny. Plażowy zestaw, to taka klasyczna choineczka, czy jak kto woli „pater-noster”, gdzie pień choineczki to jest nasza baza (część główna), a gałązki, to troki boczne, czy jak woli ustawodawca, przypony. Detale na zdjęciu poglądowym poniżej.
Materiały
Co będzie potrzebne do budowy najprostszego zestawu? W najbardziej oszczędnej wersji, do budowy, będzie potrzebna tylko żyłka mono i\lub fluorokarbon – 0.50-0.80mm (część główna) oraz 0.35-0.50mm (troki boczne). Widoczne na poniszych zdjęciach materiały, to jedne z kilkunastu dostępnych monofilamentów, które używam. Wiem, że szczególnie amenesia przypadła do gustu bałtyckim łowcom, dlatego ją prezentuję.
W przypadku zastosowania fluorokarbonów, trzeba pamiętać, że nie każdy fluorokarbon ma dużą wytrzymałość na rozciąganie i często bezpieczniejszym od stosowania fluorokarbonu do budowy części głównej, wydaje się zastosowanie monofilamentu. Podczas, gdy troki możemy dowiązać z monofilamentu lub fluorocarbonu, w zależności od upodobań. Osobiście, fluorokarbonu używam do budowy body, ale tylko w lżejszych zestawach (z docelowo mniejszym obciążeniem), bowiem zastosowanie fluorokarbonu do zestawów z ciężarkami powyżej 150-160g – bez względu na jego grubość – może się kończyć zerwaniem zestawu przy energicznym zarzucie. Duża moc w czasie rzutu. Mniejsza rozciągliwość fluorocarbonu. Problem gotowy. Ja przynajmniej – po niepowodzeniach – przestałem tu eksperymentować i z reguły używam monofilamentu. A już na pewno w naszym Bałtyku.
Krok po kroku
Uzupełnieniem potrzebnych materiałów będą także: zaczep do ciężarka, krętlik i\lub zaczep do przyponu strzałowego (tzw. strzałówki) oraz haczyki. W bardziej zaawansowanej wersji, dodamy klasyczne tuleje zaciskowe, krętliki i\lub koraliki dwukanałowe oraz koraliki blokujące (o czym za chwilę) – wszystko dopasowane swoją średnicą, do średnicy żyłki części głównej zestawu. Wybór zaczepów jest przeogromny, a tylko kilka z nich prezentują poniższe zdjęcia.
Na początek, ucinamy odpowiedni odcinek żyłki, będący częścią główną zestawu (z reguły 120-150cm). Na dolnym końcu, zawiązujemy zaczep do ciężarka lub agrafkę (strzałka niebieska na zdjęciu poniżej). Dobrze jest zastosować agrafkę z krętlikiem, zwłaszcza w przypadu, gdy na górze zestawu nie ma krętklika, a jest zwykły zaczep (strzałka zółta).
W prezentowanym poniżej przypadku w krętlik wyposażony jest ciężarek, więc nie ma potrzeby stosowania dodatkowego. Dlaczego obecność krętlika jest istotna? Możecie wierzyć lub nie, ale kręlik zapobiegnie skręcaniu się zestawu, a także przyponu strzałowego, czy żyłki głównej lub plecionki.
Poniższe zdjęcia, przestawiają zestawy demonstracyjne w skali „mikro” tak, aby pokazać ogólną zasadę, co do ich budowy. W rzeczywistości są one oczywiście dużo dłuższe (większe), a odległości od nasady troków są inne. Trzeba zawsze pamiętać, że długość górnego i kolejnego, dolnego troka, nie powinna być dłuższa, od odległości pomiędzy mocowaniami podstawy towarzyszących troków. W innym bowiem wypadku, troki będą się plątały.
Poniżej prawidłowo skomponowany zestaw główny (skrócona wersja demonstracyjna bez dowiązanych troków bocznych), z wykorzystaniem krętlików, do mocowania troków (białe strzałki).
Następnie kroki zależą od tego, w jakiej technice wykonamy zestaw i to, czy będzie posiadał jeden, dwa, czy więcej troków bocznych. Także w jakim wariancie trok boczny będzie montowany. Na poniższym schemacie przedstawiam trzy, najczęściej używane warianty (1, 2 i 3) montażu troka bocznego – oczywiście nie jedyne, ale te najbardziej podstawowe.
Klasyka(wariant 3)
Najprostszą metodą, na zbudowanie zestawu – jest klasyczne dowiązanie troków, do części głównej zestawu. Po dowiązaniu haczyków oraz zaczepu do strzałówki (lub krętlika) – żółta strzałka – oraz zaczepu do ciężarka (strzałka niebieska) zestaw jest gotowy. W zestawach tych, oba troki, muszą być przymocowane co najmniej węzłem ósemkowym i wychodzić w tym samym kierunku, do góry (białe strzałki), wzdłuż zestawu głównego. Na gotowe węzły, zazwyczaj podaję kroplę kleju szybkoschnącego, w celu utwardzenia i dodatkowego mocowania.
W opcji nieco bardziej zaawansowanej – do mocowania troków – stosujemy najczęściej krętliki, koraliki dwukanałowe lub inne mechanizmy.
Krętlik (wariant 2)
W przypadku zastosowania krętlików podczas montażu troków, pozostawiamy niezbędny, 1-2 milimetrowy luz dla krętlika (biała strzałka na zdjęciu poniżej) tak, aby mógł się swobodnie obracać pomiędzy koralikami, które z kolei ograniczamy tulejami zaciskowymi, dopasowanymi swoją średnicą do body. Średnica zastosowanych koralików, nie może być mniejsza od oczka krętlika – w innym bowiem wypadku krętlik przeleci na wylot. Otwory w koralikach, muszą także odpowiadać średnicy zaciskanych tulejek, bo w najgorszym przypadku także przelecą przez nie na wylot. Nawet po zaciśnięciu tulejek.
Bez względu na to czy będziemy łowić na jeden, dwa lub trzy troki zasada jest taka – że na żyłkę główną zestawu (body), po zawiązaniu zaczepu na ciężarek, nanizujemy zawsze elementy na wszystkie komplety mocujące troki, które wydają sie nam konieczne. Ja zazwyczaj trzy pełne komplety.
Zdjęcia przykładowych tulejek o różnej średnicy (którą dopasowujemy do średnicy żyłki głównej zestawu) poniżej. Do zaciskania tulejek najlepiej jest użyć dedykowanych szczypiec, także widocznych na zdjęciu.
W przypadku budowy zestawów z wykorzystaniem krętlików i tulejek, wygląda to następująco.
Po zawiązaniu zaczepu do ciężarka, w kolejności naniuzjemy: tuleję, koralik, krętlik, koralik i tuleję. I znowu: tuleja, koralik, krętlik, koralik tuleja. Na koniec znowu ta sama czynność trzeci raz. Zawiązanie zaczepu spowoduje, że trzy nanizane komplety nie zsuną sie nam, pozostaną na dole i w łatwy sposób rozmieścimy je po części głównej, w zależności od naszych potrzeb. Po nanizaniu wszystkich elementów zawiązujemy u góry krętlik lub zaczep i w zasadzie “jesteśmy w domu”. Pozostaje dowolne rozmieszcznie trzech kompletów po części głównej zestawu oraz zaciśnięcie tulejek i dowiązanie troków bocznych. Możecie zrobić to w domu lub nad wodą. Także w zależności od waszych preferencji – w czasie lub przed wędkowaniem – dowiązujemy tyle troków ile będziemy w danej chwili potrzebować. W omawianym przypadku: jeden, dwa lub trzy. Ja bardzo często zaciskam tulejki oraz dowiązuję troki do krętliów, bezpośrednio nad wodą, gdy warunki na to oczywiście pozwalają. Wielkość krętlików musi zostać dopasowana do średnicy żyłki głównej, troka – i znowu wybór jest ogromy (zdjęcie poniżej po prawej stronie).
Koralik dwukanałowy (wariant 1)
Zamiast klasycznych krętlików, można zastosować koraliki dwukanałowe (białe strzałki na zdjęciu poniżej). Moje ulubione koraliki dwukanałowe prezentuję na lewym zdjęciu powyżej. Dopasowujemy je – tak samo jak krętliki- do średnicy żyłki głównej i przyponu. Te dwa modele prezentowane na zdjęciu są dosyć uniwersalne (średnica 3.3 mm pasuje do żyłki głównej o średnicy do 0,8mm i troka bocznego o średnicy do 0,4mm; średnica 4mm pasuje do żyłki głównej o średnicy do 0,9mm i troka bocznego o średnicy 0,6mm). Blokujemy je z obu stron węzłem ósemkowym i dodatkowo mniejszymi koralikami ograniczającymi, które zapobiegną „wyskakiwaniu” koralików dwukanałowych poza węzły części głównej. W przypadku zastosowania bardzo grubej żyłki- bliskej maksymalnej średnicy przez jaką może przejść koralik – można nie stosować koralików ograniczających, a jedynie pozostać z węzłami ósemkowymi. I znowu zasada nanizania kompletów koralików jest taka sama jak w przypadku krętlików i tulejek. Zamiast tulejek, zawiązujemy węzły ósemkowe i dowiązujemy troki boczne. W związku z tym, że dowiązanie troków i przewleczenie żyłki lub fluorokarbonu przez koralik, nie jest takie proste i wymaga precyzji, w tym wypadku łatwiej jest przygotować wszystko w domu.
Trok boczny mocujemy, przewlekając linkę troka w poprzek koralika dwukanałowego i blokujemy go, węzłem z dodatkowym koralikiem ( biała strzałka). Zamiast koralika można zastosować kilkakrotny węzeł i dodatkowo zabezpieczyć go kroplą kleju szybkoschnącego.
Dowiązanie strzałówki
Gotowy zestaw plażowy, jest połączony z przyponem strzałowym (białe strzałki ponizej) za pomocą specjalnych zaczepów, w które wpina się w krętlik, co pozwala na szybkie wypięcie zestawu i założenie nowego. Na zdjęciu dwa warianty montażu. Zaczep na końcu strzalówki albo górnym końcu zestawu. Obie wersje są poprawne.
Żyłka w czasie wiązania węzła na zaczepie lub krętliku zestawu, powinna przejść podwójnie przez oczko przed zaciśnięciem. Przewlekania „na raz”, może skończyć się zerwaniem zestawu podczas energicznego zarzutu.
Haczyki
Rozmiar i rodzaj haczyka dopasowujemy do gatunku poławianej ryby i rodzaju przynęty. Na początku najlepiej sprawdzą się haczyki typu Aberdeen, które mają dłuższy trzonek. Stosując różne rozmiary, znajdą zastosowanie w połowach większości bałtyckich gatunków.
W swoim ekwipunku posiadam już gotowe, przygotowane troki z haczykami, które nawinięte są na sprytne urządzono (poniżej). Kiedy potrzebuję zawiązać lub wymienić trok, otwieram pudełko, pociągam za haczyk i „hyc” gotowe bez plątania!
Elementy wabiące na trokach
Zastosowanie elementów wabiących, to kolejny etap zaawansowania. Mogą być to elementy pływające, tonące. Róznej wielkości, koloru i kształtu. Świecące lub nie. Opowiem o nich przy innej okazji, ale zdjęcie poniżej powinno dać Wam pojęcie w temacie różnorodności dostępnych opcji.
I to by było w zasadzie tyle podstawowych informacji, ktore w mojej ocenie, powinny Wam pozwolić na zabawę z zestawami. W przypadku jakichkolwiek pytań służę pomocą.
Na naszym profilu YT- link poniżej – znajdziecie materiał video w którym omówimy najważniejsze zmiany nowelizacji przepisów rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 27 grudnia 2023 roku w sprawie wymiarów i okresów ochronnych organizmów morskich poławianych przy wykonywaniu rybołówstwa rekreacyjnego. Zmiany weszły w życie 1 stycznia 2024 roku.
W naszym materiale skupimy się głównie na kluczowych zmianach, ktore obejmują wędkarstwo plażowe w łowieniu na przynęty naturalne z brzegu.
Cieszymy się, że kluczowe w naszej ocenie zmiany przepisów w Rozporządzeniu, dotyczące wędkarstwa brzegowo-plażowego, są naszym skromnym udziałem. Oczywiście tekst rozporządzenia zawiera inne zmiany, jednak my odniesiemy się tylko do tych zmian, które zostały zainicjowane przez nasz zespół i w naszej ocenie są kluczowe, dla dalszego rozwoju wędkarstwa sportowego brzegowo-plażowego w Polsce, a także wędkarstwa brzegowo-plażowego rekreacyjnego, w połowie na przynęty naturalne z brzegu.