Beloniada po Bałtycku –  czyli bocianowe szaleństwo

Wstęp

Z początkiem maja i kwitnącym wszechobecnie rzepakiem, zdaję sobię sprawę, że większość z Was wybierze się zapewne na „słodkowodne zębate”. Niemniej wszystkich tych, których nudzą lub znudziły szczupakowe potyczki, zapraszam nad nasz przepiękny, rodzimy Bałtyk. W maju, na bałtyckiej plaży, nie ma jeszcze tłumów, więc jest szansa żeby odpocząć i przy okazji zmierzyć się ze słonowodnym „zębatym”, czyli beloną.

W tym i następnym odcinku belonowej serii, opowiem o najczęściej stosowanych metodach połowu „bałtyckiego bociana”. Wszak nie samym spinningiem człowiek żyje, więc może będzie okazja do zmiany nawyków i porzucenia spinningu, na rzecz morskiej gruntówki, a może też i morskiej “przepływanki”? Kto wie?

Serię tych dwóch artykułów, dedykuję wszystkim uczestnikom naszych spotkań plażowych, które organizuję corocznie pod nazwą “Beloniada dla każdego”. Rok do roku, staramy się wybrać inne miejsce na plaży, a szczegóły znajdziecie każdorazowo na naszej stronie www oraz na profilu FB.

Na żółto

Przyjmuje się, że czas kwitnienia rzepaku, to ten właściwy moment na połów belon. Czy naprawdę? Zwłaszcza w dobie zmieniającego się klimatu, wcześniej kwitnących odmian rzepaku w różnych rejonach kraju, zmian temperatury wody Bałtyku na różnych odcinkach naszego wybrzeża, czas ten może się miejscowo skracać lub wydłużać. Jedno nie ulega wątpliwości. Belony przypływają pod koniec kwietnia oraz w maju w okolice brzegu, żeby odbyć swój doroczny taniec godowy.

Początek kwitnienia rzepaku, to nieodzowny czas, żeby ruszać z wędkami na plażę. Uwzględnijcie to koniecznie, w planowaniu przyjazdów, zwłaszcza z odleglejszych rejonów kraju.

Klucz do sukcesu

Z moich obserwacji wynika, że najlepsze wyniki połowu, osiągniemy rano i wieczorem przy słonecznej pogodzie. Ryby, z reguły przesuwają się wtedy bliżej brzegu. Godziny południowe, duże zachmurzenie, a zwłaszcza mgła, powoduje z zasady, odsuwanie się żerujących ryb od brzegu. Co nie znaczy, że słabiej żerują. Są po prostu dalej od brzegu. Co ciekawe, belony wcale nie boją się falowania, pod warunkiem, że w strefie przybrzeżnej, nie tworzy się tzw. „betoniarka” z ogromną ilością unoszącego się piachu i morskiego zielska. Przy ładnej pogodzie, w szczególności rano i wieczorem, ryb szukajmy raczej blisko brzegu. Niemal „pod nogami”. W szukaniu najlepszej miejscówki, pomoże Wam obserwacja wody i widok spławiających się ryb.

„Bałtycki bocian” – nazwa ta pochodzi od „dzioba” ryby, który przypomina do złudzenia dziób bociana. Jest długi z olbrzymią ilością – wyjątkowo czepnych – małych ząbków. Belona ma duże oczy, dzięki czemu jest czujnym i świetnym wzrokowcem.

Kluczem do sukcesu – bez względu na metodę połowu – jest umiejętna lokalizacja ryb, „czytanie wody” i umieszczenie przynęty tam, gdzie ryby powinny być. Czasami trzeba rzucić przynęty w inne miejsce, przesunąć się kilkadziesiąt metrów. Stąd „czytanie wody” jest podstawą, bowiem nawet aktywne łowienie, w obszarze gdzie belon nie ma, nie przyniesie pożądanego efektu.

Przejrzysta, czysta woda o temp. 10-12 *C sprzyja składaniu ikry na dnie, z dużą połacią roślin i glonów. Zapłodnione jaja, składane w porcjach, wyposażone są w czepne wypustki, które pomagają w przytwierdzaniu się, do roślinności.

Ewolucja źródłem rozwoju

Nie ukrywam, że spinning był kiedyś moją ulubiona metodą połowu, tej wyjątkowo sportowej i walecznej ryby. Odsyłam wszystkich także do lektury artykułu, który napisałem kilka lat temu, ale który jest nadal aktualny. https://www.polskaszkolasurfcastingu.pl/?s=w+maju+jak+w+raju

Szukając innych możliwości – a zwłaszcza minimalizując ograniczenia spinningu – poszedłem w morską gruntówkę, która do dzisiaj zawładnęła moim sercem. Po drodze – nie ukrywam, zdarzał się także morski spławik, który też ma swoje wymierne zalety.

W zeszłym roku, po kilku latach przerwy, dałem się ponownie skusić – za namową  mojego serdecznego kolegi –  na spinning. No i przysłowiowo mówiąc, znowu w sercu „pykło”, ale… jak to się mówi ”stara miłość nie rdzewieje..”. Co gruntówka, to gruntówka.

Nie przechwalając się, ale mając dosyć bogate doświadczenie w łowieniu „strzały Neptuna”, chętnie podzielę się swoją wiedzą. Dużo już w temacie napisano (zwłaszcza spinningu), ale ja postaram się przedstawić temat przekrojowo, pokazując wady i zalety każdej ze stosowanych metod połowu. Także – w mojej ocenie –  najskuteczniejsze rozwiązania.

Zacznijmy więc od tej metody, która mojemu sercu jest jednak najbliżej, a więc morskiej gruntówki

Zmieniający się klimat i ocieplenie Bałtyku spowodowały, że belony łowię od kwietnia, nawet do początku października. Zaś w gorące lato, stada „baby belon”, wpływają bezpośrednio w okolice brzegu, wraz z zimnymi prądami. Od konca 2023 roku belona ma wymiar ochronny 60cm, więc nie zapominajcie o wypuszczaniu małych, niewymiarowych ryb. Te ze zdjęcia, oczywiscie powędrowały w dobrej kondycji do wody.

Belonowe grunciarstwo

Metoda ta, ma właściwie same zalety i wcale nie jest taka statyczna, jak na pierwszy rzut oka, mogłoby się zdawać. Nie liczcie na to, że usiądziecie na krzesełku, odpalicie papieroska, otworzycie piwko….co to to nie! Tu trzeba myśleć i łowić bardzo aktywnie. Niejednokrotnie zmieniając miejsce, koncepcję podania przynęt oraz zestawy.

Czy ta metoda ma w ogóle jakieś wady? W opcji łowienia bardzo aktywnego, pewnie nie. Wydaje się , że jest pozbawiona jakichkolwiek ograniczeń, bowiem nawet zła pogoda oraz wyjątkowo mocne falowanie i wiatr – co dosyć często zdarza się w maju – wcale nie ogranicza połowu. Zaś ryby –  jeżeli woda jest choć trochę przejrzysta i prześwietlona słońcem –  niejednokrotnie żerują wręcz wyśmienicie. Podczas, gdy ze spinningiem przy dużej fali i silnym wietrze, nie ma co marzyć o wejściu do wody, nie mówiąc tylko o dalekim rzucie, ale względach bezpieczeństwa. Tak więc gruntówka daje nam tę alternatywę i  luksus zabawy, nawet w ciężkich warunkach.                                  

Mówiąc w pełni otwarcie, widziałem za dużo rozczarowanych i zawiedzonych spinningistów, którzy przy silnej fali, a zwłaszcza silnym wietrze, uciekają z plaży bezradnie rozkładając ręce. Nawet, gdy ryby żerują dosyć blisko, nie są w stanie ich dosięgnąć, utrzymać błystki, a nie mówimy tu wcale o odległościach rzędu 80-100 metrów. Co w takim razie począć? Przecież niejednokrotnie przyjeżdżacie kilkaset kilometrów. Na kilka dni. Pogody – wiadomo – nie da się zaprogramować.

W takim przypadku, nie ma co się zamykać w swoich utartych schematach i trzymać się tylko jednej, jedynej metody. Przecież wszyscy jesteśmy po trochu, grunciarzami. Niby nikt się nie przyznaje, a każdy po cichu praktykuje? Coś Wam to przypomina? Tak więc zawsze trzeba mieć plan awaryjny i być zawsze przygotowanym na najgorsze…..co ja gadam! Jakie najgorsze. Na najlepsze!!

Wędziska

Do beloniady metoda gruntową, nie potrzeba wcale wyrafinowanego i drogiego sprzętu. Ceny naprawdę przyzwoitych wędzisk plażowych –  na dzień dzisiejszy – to już wydatek kilkuset złotych. Zamiast typowo plażowych kijków, możecie zabrać ze sobą mocniejsze karpiówki lub feedery. Takie z ciężarem wyrzutowym, co najmniej 100 gram (3.5 lbs). Najlepsza długość, to ta powyżej 350 cm. Niemniej jak się nie ma co się lubi….wiadomo. Pakujcie kijki na wszelki wypadek do samochodów.

Osobiście wybieram wędziska typowo plażowe (o długości co najmniej 4.10m i ciężarze wyrzutowym ponad 120g). Takie wędki, dają sporą wszechstronność, w świetle zmieniającej się pogody i silnego falowania, a także konieczności dalszego zarzucenia przynęty. Zwłaszcza wtedy, gdy ryby znajdują się ponad 100-120 metrów od brzegu.

Kołowrotki i linki

Na kołowrotki (najlepiej mocniejsze i o większej szpuli) nawińcie na początek żyłkę o średnicy 0.22mm do 0.25mm. Osobiście stosuję żyłki od 0.18 mm wzwyż, ale na początek nie przesadzajcie. Przy silnym falowaniu i uciągu, cienkie żyłki sprawdzą się znacznie lepiej, bowiem opór linki, nie będzie tak duży i nie będzie szybko znosiło zestawów. W przypadku naprawdę ciężkich warunków kiedy pojawia się zielsko, zmieniam szpule, na te z grubszą linką. Zamiast żyłek można stosować z powodzeniem plecionki. Nie grubsze niż 0,13 mm.

Belona jest bardzo sprawnym i aktywnym drapieżnikiem. Wbrew panującej opinii, żeruje aktywnie w każdej głębokości toni. Lubi ruch przynęty, ale w wielu przypadkach bierze bardzo ostrożnie i chimerycznie. To kolejna przewaga gruntówki, w przypadku gdy belona słabo reaguje na ruch, bowiem czasami ryba przedkłada spokój nad ciągłą gonitwę, za czymś błyszczącym. Nie ma się co dziwić. Przecież głównym cel tej ryby w maju, to zajęcie się tańcami godowymi? W takich przypadkach metodą wyjątkowo efektywną – nawet lepszą od gruntówki –  jest morska przepływanka, o której opowiem w następnym odcinku.

Do końca linki głównej, dowiązuję każdorazowo koniczny przypon strzałowy, dopasowany średnicą do linki (od 0.18-0.25 mm do 0.50-0.60 mm w swojej najgrubszej części). W przypadku połowu feederem lub karpiówką, możecie nie montować przyponu strzałowego, jeżeli będziecie łowić blisko, z zastosowaniem lekkich ciężarków i bardzo grubej żyłki lub plecionki. Niemniej namawiam to użycia „strzałówki” w każdym przypadku. Będzie po prostu bezpieczniej, zwłaszcza gdy założycie większe obciążenia. Uchroni Was to przed zerwaniem zestawów podczas zarzutu.

Wędki (można łowić na dwie zgodnie z przepisami), opieracie o dedykowany plażowy stojak lub sztyce. Można użyć rur PCV wbitych w ziemię, w które wkładacie dolniki wędek. Brania ryb z reguły są dosyć widoczne i spektakularne. W zasadzie nie da się ich przeoczyć. Chyba, że przy silnym wietrze i sporym uciągu wody.

Ciężarki

Zestawów belonowych –  które sam przygotowuję –  z reguły nie umieszczam na dnie ze zbyt dużym obciążeniem. Belony lubią ruch przynęty, ale ruch kontrolowany, więc zestawy z powodzeniem można puszczać w lekki, kontrolowany uciąg, który pozwoli na penetrację większych obszarów łowiska. Z tego powodu stosuję określone gramatury (od 60 gram do 150 gram) i kształty ciężarków (portugalki, hiszpanki, które rolują, przesuwając się po dnie) w zależności od warunków pogodowych.

Najczęściej stosuję ciężarki typu torpeda oraz „hiszpanki” oraz „portugalki”. Zwłaszcza te, które mają zdolność toczenia się i są fosforescencyjne. Niemniej, na początek, możecie wykorzystać takie cieżarki, jakie macie w swoim wędkarskim pudełku.

Moje zestawy do połowu

Jeszcze do końca 2023 roku zgodnie z obowiązującymi wtedy przepisami, belony można było łowić na zestawy z jednym tylko trokiem bocznym (przyponem), haczykiem.  Po zmianie przepisów, belony możemy już łowić na dwa lub więcej troków bocznych (przyponów). Przepisy wprowadziły także limit długościowy 60 cm na belonę. Jeżeli chcecie posłuchać więcej o zmianach w przepisach, zapraszam na materiał video, ktory przygotowałem dla Was na początku 2024 roku, w czasie wprowadzania istotnych zmian. zmiany w przepisach – Polska Szkoła Surfcastingu.

Zachęcam także do szczególowego zapoznania się z wprowadzonymi zmianami (poniżej), a także wszelkich informacjami dotyczących rybołówstwa rekreacyjnego na stronie Głównego Inspektora Rybołówstwa Morskiego https://www.gov.pl/web/girm/informacje-ogolne-nt-rybolowstwa-rekreacyjnego

Jeden z najprostych, klasycznych zestawów, jest na tyle nieskomplikowany, że bez problemu wykonacie go sami. Prezentuję go na poniższej rycinie nr. 1. Większość komponentów, z pewnością znajdziecie także w swoich grunciarskich pudełkach.  Co jest wyjątkowo istotne – odległość podstawy mocowania dwóch troków bocznych (przyponów) musi być większa niż sama długość jednego z troków. Zestawy możecie wykonać zarówno z monofilamentu lub karbonu. Albo metodą łaczoną. Monofilament plus troki z karbonu.

Co ważne, przynętę należy lekko unieść w toni, przy zastosowaniu elementów wypornościowych, montowanych bezpośrednio przed haczykiem. Można je “przystopować” gumowym stoperem, ale nie jest to wcale konieczne. Nie zalecam stosowania na tyle dużych elementów wypornościowych (tj. ok 15mm), żeby przynęta dryfowała po powierzchni, w przypadku gdy łowimy dosyć płytko. Raczej skłaniam się na utrzymywaniu przynęty w toni, za pomocą mniejszych pływaków, które dodatkowo łatwiej wejdą do „dzioba” tego żarłoka (zdjęcie poniżej). Kolorystycznie najbardziej sprawdzone są wszelkie odcienie fluo, seledynu czerwieni i pomarańczy. W czasie słonecznej pogody, dobrze działają pływaki w kolorze srebrnym, które refleksują promienie słoneczne, dodatkowo „kłując” naszego “bociana” w oczy.

„Belonowe pikusie” czyli pływaki. Nie zawsze duże znaczy lepiej. Często elementy subtelniejsze, będą efektywniejsze i łatwiej przejdą w głąb wąskiego i głodnego „dzioba”. Dominują kolory drażniące oczy.

Dysponując dwoma wędkami, zawsze stosuję dwa różne zestawy, także z różnymi pływakami, dopasowane do charakterystyki dna oraz głębokości. Umieszczam je w zupełnie dwóch rożnych miejscach łowiska. Oceniam, na który w danym dniu są lepsze brania.

Drugi z klasycznych zestawów na który często łowię – bardzo efektywny – ale z jednym trokiem (przyponem) prezentuje poniższa rycina nr. 2. Trok boczny może mieć długość nawet do 250 – 300 cm. Zestaw jest naprawdę prosty w budowie i nie powinien sprawić Wam większego problemu z przygotowaniem. W przypadku, gdy zastosujecie wędki, o długości około 3-3.5 metra może być problem z zarzutem, więc nie silcie się w takim przypadku na zbytnie wydłużanie troka. Nas początek, spróbujcie z długością maksymalnie 80-120cm. Też będzie dobrze. Jak to się mawia: “piersze koty\belony za płoty”. W tym zestawie w zasadzie nie ma co sie plątać. Jeżeli – na początek- trok boczny nie będzie zbyt długi, a zestaw zarzucicie sprawnie do wody, to już połowa sukcesu. W przypadku zestawu o długości 2,5-3 metrów trzeba się nim nauczyć zarzucać, bo nie jest to takie proste.

Autorski zestaw Arkadiusza Kąkola

Dzięki uprzejmości Arkadiusza Kąkola, jednego z najbardziej doświadczonych wędkarzy plażowych w Polsce, uczestnika Mistrzostw Świata we Francji oraz wielokrotnie nagradzanego uczestnika zawodów polskich i zagranicznych, prezentujemy sprawdzony i autorski zestaw Arka na belonę. Zestaw dotychczas nie by nigdzie publikowany, ale z wiarygodnych źródeł wiemy, że był kopiowany, modyfikowany i jest używany przez wielu wędkarzy oraz zawodników surfcastingowych w Polsce. Arek do budowy głównej cześć zestawu, używa żyłki o średnicy 0.50mm. Reszta elementów oraz całą koncepcja jest widoczna na schemacie, narysowanym piórem Arka. Myślę, że będzie okazja do wspólnego spotkania z Arkiem w tym roku na plaży i omówienia szczegółów budowy tego zestawu.

Bocianie menu

W menu tego bałtyckiego drapieżnika króluje mięsko. W zasadzie w każdej postaci –  filecik (śledź, belona, szprot), kawałki lub całe rybki (tubisy, dobijaki). Byleby świeże i ładnie zaprezentowane. Jest to sprawa kluczowa, o czym często zapominamy. Niechlujna prezentacja śmierdzącego śledzika, nie gwarantuje sukcesu. Przynęta musi być świeża, super jakości i do tego odpowiednio przytwierdzona do haczyka, najczęściej typu Aberdeen w rozmiarze nr 6. Zwykle używam przynęt z mrożonek przygotowanych na jesień. Jeżeli nie macie mrożonek, w maju najłatwiej będzie o świeżego śledzia, którego dostaniecie w każdym nadmorskim sklepie rybnym w okolicach portów.

Przynętę zazwyczaj „gumkujemy” przy użyciu elastycznej, rozciągliwej nici tak, aby nie spadła w czasie rzutu i wytrzymała degustację, przez setki drobnych ząbków „dzioba bociana”. Są wyjątkowo ostre i nie wybaczają naszych błędów. Kawałek przynęty na haczyku, nie może być zbyt wielki, bowiem nie przejdzie przez wąski dziób bociana. Jeżeli ma być duży, to powinien być wąski, ale nie szeroki. Belonie łatwiej będzie łyknąć wąską rybkę, ale nie szerokiego burgera śledziowego.

Fragment fileta z belony, który widzicie na powyższym zdjęciu – po gumkowaniu – pomniejszam na tyle na ile jest to możliwe, za pomocą nożyczek. Jeżeli chcecie więcej poczytać o bałtyckich porzynętach zapraszam do lektury 9 części poradnika surfmaniaka.

https://www.polskaszkolasurfcastingu.pl/category/poradnik/czesc-9

Jak widać na jednym z poniższych zdjęć, w degustacji sporych rybek, nie przeszkadza długi i cienki dziób. Ja z reguły jednak zakładam na haczyki kawałki tubisów, które dzielę na 3-4 części. Jednak moim ulubionym patentem i przynętowym „killerem” zamiast tubisa lub śledzia…jest cienki paseczek fileta z… samej belony. Najlepiej tej świeżej. Mam też kilka ulubionych przynętowych trików, ale zostawię je na inną okazję.

Surfing na fali

Nie wiem czy wiecie, ale „bałtycki bocian” świetnie surfuje na szczycie fal. Jak się o tym przekonać? Po braniu – które widać w spektakularny sposób na szczytówkach – pozwólcie rybie powalczyć, podnosząc ją szczytówką skierowaną do góry, w górne partie wody. Przy falowaniu, niejednokrotnie zobaczycie belonę wyskakującą na szczycie fal. Nie pozostaje wtedy nic innego, jak pozwolić na surfing, a rybka wpadnie wyślizgiem na bałtycki piasek szybciej, niż zdążycie się zorientować. Przy okazji zaoszczędzicie sobie sił, a przede wszystkim rybie męki, związanej z siłowym holem. Trzeba się tylko szybko uwijać się ze zwijaniem linki. Wtedy łatwiej rybę w dobrej kondycji  wyhaczyć i uwolnić.

Nie ukrywam, że łowienie belon na morską gruntówkę jest spektakularne i widowiskowe zarazem. A jeżeli jeszcze w doborowym towarzystwie, czegóż pragnąć więcej? Wspólne łowienie belon, to najlepsza motywacja do spotkania na plaży, nawet dla płci pięknej, która zawsze chętnie aktywnie uczestniczy, w wydawałoby się typowo “męskich” zmaganiach. Emocje każdorazowo towarzyszące łowieniu tych pięknych i walecznych ryb, są wręcz nie do opisania. Musicie sami poczuć bałtycką bryzę i zobaczyć to na własne oczy. Jeżeli spróbujecie, obiecuję, że “wpadniecie jak śliwka a w kompot”.


W drugiej części, omówię inne metody połowu tej wyjątkowo sportowej, bałtyckiej ryby. Zapraszam serdecznie do lektury i jak najczęstszych wizyt na bałtyckiej plaży.

Po kilku pobytach na plaży, nie zapomnijcie wymienić zestawy na te nowe. Hol belony zawsze je znacznie nadwyręża. Zestawy tracą swoje właściwości, skręcają się, nie mówiąc o ostrości haczyków, która jest w tym wypadku kluczowa

opr. Andrzej Jaw Esox

Proudly powered by WordPress

ZAPROSZENIE – “DARŁOWSKA BELONIADA DLA KAŻDEGO 2025”

To kolejne już szóste, plażowe, integracyjne otwarte spotkanie na bałtyckiej plaży ”DARŁOWSKA BELONIADA DLA KAŻDEGO” . Zapraszamy na spotkanie, które tak jak zwykle, będzie miało charakter spotkania otwartego, integracyjnego dla wszystkich sympatyków wędkarstwa plażowego i wszystkich chętnych.

Będzie okazja, do wspólnego łowienia i wymiany doświadczeń. Pomożemy, odpowiemy na wszystkie pytania, podzielimy się swoim doświadczeniem.

Jeżeli nie macie sprzętu, a chcielibyście zacząć swoją przygodę z wędkarstwem plażowym, także serdecznie zapraszamy.

Wszystko w doborowym towarzystwie zespołu Polskiej Szkoły Surfcastingu i Darłowskiego Towarzystwa Turystyczno-Wędkarskiego przy oprawie medialnej Radio Gozdawa. Zapewniamy miłą atmosferę i dawkę pozytywnych emocji!

Data: 17 maj 2025

Start: godz. 9:00

Miejsce: plaża Darłówko wschodnie

Więcej szczegółowych informacji pojawi się na naszym profilu FB (klikając w poniższa ikonkę) oraz na naszej stronie www w kolejnych postach.

Zapraszamy serdecznie!

opr. Andrzej Jaw Esox

Proudly powered by WordPress